sobota, 14 marca 2015

Pogoda pod psem

Podobno znowu była pogoda pod psem.
Próbowałem wejść pod psa ale uciekł. W każdym razie nie widziałem tam jakiejś specjalnej pogody... i zwykłej też nie. Może była pod innym psem.
Trochę to niepokojące, że pogoda siedzi pod jakimś obcym psem zamiast być dla wszystkich. Ale jest tak mokro, że ja też bym sobie chętnie wlazł pod psa i siedział. Może nie należy mieć za złe pogodzie tego, co samemu chce się robić. Tylko skąd ona wzięła takiego psa, który nie ucieka? No i jeszcze takiego, z którego nie kapie na deszczu... 

piątek, 13 marca 2015

Bajka o Kotku w radiu...

Wysłałem swoich ludzi do Radia Bajka. Ale dojechał tylko Wujek Piotrek. No trudno. Na wszelki wypadek wsadziłem mu pluskwę, żeby słyszeć, co o Mnie opowiada, czy Mnie nie oczernia i czy wszystko jest dobrze. Ale nic nie słyszałem. 
Nie rozumiem tego. Przecież jak ludzie chcą podsłuchiwać to wsadzają komuś pluskwę i już wszystko słyszą. A ja nie słyszałem nic. 
Pluskwa nie mogła być zepsuta, sam ją złapałem w kanapie na wystawie sklepu meblowego... Tylko Wujek Piotrek się cały czas drapał i wiercił. 
Może powinienem był sam pojechać?

sobota, 14 lutego 2015

Znowu jestem!

Kacper i Wujek Piotrek zadzwonili do mnie, że książka już jest. Ktoś mógłby spytać, jaki mam numer telefonu? A nie mam. Do mnie się dzwoni delikatnie pukając  w rynnę albo rurę. Jeśli jestem na dachu albo w piwnicy, to zapytam o co chodzi. A jak mnie nie ma to nie zapytam.
W sumie to takie ludzkie powiedzenie: o coś chodzi. Przecież chodzi się po coś a nie o coś... a najczęściej chodzi się po nic. Ale miałem mówić o książce. No, podyktowałem im tę książkę a oni podali siebie jako autorów i kręcą coś, że ja nie pisałem ani nie malowałem. Jak im zamaluję...
A kto przeżył te wszystkie przygody? Beze mnie się wydarzyły? Zresztą... nie ważne. I ja i oni... wszyscy wiemy, kto jest w tej książce najważniejszy, a kto tylko nastawiał ucha i machał piórkiem pod dyktando. 
Ważne, że książka wyszła. 
A ja teraz dopiero zauważyłem, że nie mówię nic o tej książeczce, znaczy: nie wspomniałem, o czym ona jest? To znaczy: o mnie ale przecież nie da się powiedzieć wszystkiego o Kocie.
To taki mój rocznik, to znaczy: mamrocznik. Przemamrotałem przez rynnę fragmenty Kociej Kroniki, po garści przygód na każdy miesiąc. Nie było tego dużo, bo przecież musiałem też przeżywać jakieś nowe przygody. Jak będę stary, to zajmę się tylko opowiadaniem o sobie. A na razie mam mnóstwo innych zajęć. Na przykład: muszę trochę poleżeć, bo idzie wiosna.

środa, 14 stycznia 2015

To już Już JUŻ! za parę dni!

Miau!
To wszystko, co mogę na ten temat powiedzieć!
Napracowałem się jak nigdy w życiu.... Musiałem dużo spać i ze wszystkich sił popędzać Kacpra i Wujka Piotrka... ale wreszcie skończyli i wyjdzie!
Moja pierwsza Kocia Księga... Jedyna podyktowana przez Kota!

wtorek, 28 maja 2013

Znowu pada!

Nie wiem, dlaczego znowu pada... może tam nad nami ktoś nie zakręcił kranu i wyszedł. Nie lubię mieć mokrego futerka, bo wtedy jest mnie mniej... a Kotka powinno być jak najwięcej... i do tego wyglądam jak zmokła kura, a to już w ogóle nie do przyjęcia.
Ale z drugiej strony - taki deszcz ma swoje zalety. Na przykład bębni o dach a to napełnia wszystkich zadumą... i skłania do myślenia... oraz drzemki. Mój kolega Ślimak jest zawsze taki ospały, bo zawsze nosi dach nad sobą i jemu bębni przy każdej okazji.
Ale jak się siedzi pod samochodem to nie bębni. To znaczy może i bębni w samochód ale pod nim nie słychać... i nie ma tego poczucia luksusu. A pod blaszanym daszkiem śmietnika bębni. I na strychu też.
Tak sobie myślę, że bębnienie bardzo poprawia nastrój i skłania do marzeń.
Widziałem na śmietniku stare pałki od bębenka, w dobrym stanie. Tak sobie myślę, że w nocy wezmę pokrywę od kosza i zrobię koncert wiosennego bębnienia, żeby ludziom dac trochę luksusu i relaksu. Ludzie w mojej okolicy są ostatnio tacy zabiegani...

wtorek, 12 marca 2013

Wiosna

Ostatnio ciągle kapało i topniało... musiałem chodzić tylko po płotach, żeby nie moczyć futerka i wtedy kapało mi na głowę a nie mogłem uskoczyć na bok, bo tam były kałuże. A jak próbowałem chodzić pod samochodem sąsiada, to mogłem uskoczyć na bok, ale zewsząd kapał olej. Życie Kotka nie jest łatwe o tej porze roku. Chociaż z samochodu sąsiada kapie o każdej porze. Bez dna jest ten samochód albo sąsiad ciągle uzupełnia.
No i właśnie dlatego całe to przedwiośnie wyszło mi bokiem. Jak to jest, że tyle rzeczy wychodzi nam bokiem, chociaż nie mamy z boku drzwiczek? A może mamy... Ale w ogóle takie wychodzenie chyłkiem i bokiem jest nieeleganckie. Dobrze wychowane Rzeczy tak nie postępują. Muszę kiedyś złapać je i wychować należycie.
W każdym razie przedwiośnie wyszło mi bokiem... juz miałem je złapać... patrzę w bok... a tu wiosna stoi. Nic dziwnego, że Przedwiośnie wyszło skoro Ona przyszła.
Taka jakaś trochę dziwna. Nieduża, w kurtce ciepłej ale rozpiętej... z szalikiem w kwiatki powiewającym na wietrze... trochę ruda i bez czapki... stala na bosaka w kałuży na środku łąki i kichała. Stanąłem sobie cichutko i patrzę... bo może to nie wiosna tylko wariatka albo Wujek Piotrek w przebraniu... A ona coś majstruje przy gałązkach wierzby.
Jak się przyjrzałem lepiej, to zobaczyłem, że wyciąga z gałązek pączki... a z nich powolutku wychylają się kocanki.
No to już wtedy wiedziałem, że przyszła wiosna. A ona wtedy mnie pogłaskała i poszła dalej. Pewnie teraz idzie do Was.

czwartek, 7 marca 2013

Marcowanie...

Ostatnio jestem okropnie zapracowany. Normalnie to śpię tylko cztery godziny na dobę a przez dwadzieścia drzemię ale marzec to co innego. W Marcu wszystkie Kotki są tragicznie zakochane... I to wcale nie jest tak, że kochamy miesiąc Marzec bez wzajemności. Jakby miesiące mogły kochać, to kochały by Kotki, bo jak nie nas, to kogo? Ale miesiące chyba nie mają uczuć. A raczej... mają tyle, ile w nich ulokujemy.
No i ja właśnie lokuję moje uczucia w Marcu. Znaczy, nie tylko ja. Wszystkie Kotki i ze Wszystkich Kocich Sił! Mamy doroczny sezon kot-certowy na płotach. Bo w Marcu... jesteśmy zakochani!
Tak dla zasady. To się nazywa: marcowanie.
Każdy z nas występuje od wieczora aż do upadłego... Śpiewamy na każdym płocie! Póki sił starczy!
Pechowcy nie  mają kogo kochać i przez to słabiej wypadają. Brakuje im uczucia w koncertach kocich czyli kot-certach.
Ale ja Kocham Kicię! Bez Kici nie ma życia! I w ogóle bez dziewczynek! Miau!