poniedziałek, 20 lutego 2012

Los Mamroteiros pacandos kaktusos

Strasznie chciało mi się naleśników wczoraj...
Ale wiecie, takich z mięsem. No i położyłem się spać wygodnie w takim wyrzuconym słomkowym kapeluszu... i nie wiem, dlaczego przyśnił mi się Meksyk.
Śniło mi się, że wędruję przez bardzo suche i skaliste góry, omijam kaktusy i jem tortillę z papryką i mięskiem... z sosem... Tortilla to taki meksykański naleśnik nadziewany różnymi dobrymi rzeczami, bardzo smaczny. No i śniło mi się, że mam taki słomkowy kapelusz z półmetrowym rondem. Przez ten kapelusz cały czas szedłem w cieniu, chociaż poza kapeluszem był niesamowity upał. W okolicy było całe mnóstwo kaktusów... a drzew prawie nie było. I trochę się martwiłem, bo mam w Meksyku kilku kuzynów... pumy i jaguary... ale nie wiem, jacy oni są, bo ich nigdy nie spotkałem. A jakby byli niemili - to na kaktus nie ucieknę. Nawet pacnąłem kaktus, żeby sprawdzić. No nie ucieknę na niego, bo kłuje.
I do tego przyplątała mi się piosenka, a właściwie jej refren .

Mamroteiros! Mamroteiros!
Miauczo gauczo kaktusino - Muchas Kotas!
Mamroteiros! Mamroteiros!
Miauczo gauczo kaktusino - Muchas Kotas!
Jaguaros! Kocinaros!
Mexicanas pumas versus Montezumas!

Bo Montezuma to był indiański król Meksyku dawno temu.

Jedno mnie tylko martwi w tym śnie: gauczo to kowboj... ale z Argentyny. Bardzo daleko od Meksyku. A w Meksyku kowboj nazywa się vaquero... Czy ta piosenka oznacza, że będę spał, aż we śnie dojdę do Argentyny?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz