piątek, 30 marca 2012

Koty nad Nilem z hipciem i krokodylem.

Dość daleko w rzece Nil
pływał sobie kroko-dyl.
Nad tą rzeką z Bożej Łaski
wędrowała zebra w paski.
Zebra jest płochliwa... zwłaszcza
gdy ją ściga gada paszcza.
Narobiła, biedna, wrzasku
w strachu wyskoczyła z pasków...
i uciekła.
Rzekła: Co tam!
Paski znalazł hipopotam.
Uznał, że to piękne wdzianko
i się zajął mamrotanką...

Tak w ogóle to byłem w ZOO. Widziałem hipopotama... i uważam, że jakby bardziej przypominał tygrysa (albo MNIE) to byłby ładniejszy. Mamropotam to jest TO!
No ale nie każdy może być Mną, więc mu wybaczam. Robi, co może. I tak jest dość interesujący... chociaż okropnie mokry.
Przeczytałem, że dawno temu w Egipcie nad Nilem uważano, że Koty są święte... bo są śliczne.
No proszę... ludzie też potrafią wymyślić coś na poziomie.
Szkoda, że tak rzadko próbują... Jakbyście nie wiedzieli, co wymyślić, to pogłaszczcie jakiegoś Kotka... od tego robi się przyjemniej. I Kotkowi, i ludziom...  

środa, 28 marca 2012

Marzec się kończy...

Są w Kocim Życiu różne pory:
Czas Wyciągania Myszy z Nory
jest Czas Na Drzemkę, Czas Zabawy...
Czas Na Poważne Kocie Sprawy,

Bywa Czas pod Psem lub pod rynną
lub Czas na Zabawę dość niewinną
jest Czas Przyjemny, czas do bani...
jest czas dla pięknej Kociej Pani!

Kot niech tę sprawę ma na oku:
marzec jest tylko raz do roku!

Dawno nie mamrotałem do rymu. Ale tak sobie leżę pod kalendarzem i zauważyłem, że kończy się marzec, a ja po całych nocach śpiewałem pod oknami... bo widziałem w jednym z nich kiedyś taką śliczną puchatą kotkę... Ale ile razy śpiewałem dla niej śliczną Kocią Pieśń, to wychodził jakiś ludź i lał we mnie wodą... Ludzie nie znają się na Kociej Muzyce. No i mój marzec wyglądał tak, że śpiewałem i zwiewałem po nocach a w dzień próbowałem spać i mamrotać. A teraz marzec się kończy... co to był za miesiąc :-) No ale kwiecień też ma mnóstwo zalet. Wszystko kwitnie, ptaki głupieją z radości i z zaskoczenia znoszą jajka, myszy chodzą nasłonecznione i otumaniałe a Pufek szczeka... jak to Pufek. Lubię jak przyroda wokół Kotka jest taka niedorozwinięta, bo można leżeć na słońcu i patrzeć, jak się wszystko rozwija. Na przykład mój kolega Świerszczyk Bajetan już się zazielenił...

poniedziałek, 26 marca 2012

Głosujcie na mnie!


No właśnie! startuję w konkursie! Koty rządzą! Głosujcie na mnie!

Biję rekord

Odkąd mam swój samochód - próbuję rozwijać prędkość. Ale ona się ciągle zwija, bo nie mam żelazka... Za to wczoraj udało mi się pobić Rekord. Trochę mi oddał, ale to ja wygrałem!

czwartek, 22 marca 2012

automotokotoklub

Rozmawialiśmy sobie o starych samochodach...
Pani Ania pokazała zdjęcie takiego starego samochodziszcza w muzeum, bardzo ładnego. Miał odkrytą kabinę i koła ze szprychami...
I przypomniał mi się taki stary samochód, którym kiedyś jechałem. Koty czasami lubią jechać samochodem, ale tylko wtedy, kiedy wiedzą, że są w nim najważniejsze...
W każdym razie kiwał się na drodze tak, jakby jechał sto na godzinę... a jechał 50. To była technika! ta sama przyjemność a o ile mniej wysiłku!
Tym samochodem, który pokazała Pani Ania, musiało się jeździć jeszcze lepiej...
No i tak mnie te samochodowości nakręciły, że postanowiłem zbudować swój własny autokotomobil.
I zbudowałem! Z napędem na przód! A jaki mam potężny silnik! I do tego warczy, jak się zezłości!

poniedziałek, 19 marca 2012

Odkrycie epokowo-mamrotkowe

Dokonałem odkrrrrrrycia! Norrrmlnie futro mi się jeży, jak o tym myślę!
Ale od początku... muszę od początku o tym powiedzieć, bo nie wiem, czy mówić, skakać czy mruczeć.
Wszystko się zaczęło od tego obrazu mistrza Leonarda...


Chodziłem sobie po strychach. No, takie moje kocie sprawy do załatwienia. Na strychach  jest mnóstwo starego kurzu i starych rzeczy. A czasem są też nowe wróble i myszy. W każdym razie zobaczyłem coś, co wyglądało na rzecz do upolowania, skoczyłem... i okazało się że to tylko kłębek kurzu a na mnie przewróciła się cała sterta jakichś  obrazów i kartonów. I akurat światło z dziury w dachu zaświeciło na jeden z nich. Aż mi ogon zesztywniał z wrażenia:


Tam była data! O piętnaście minut wcześniejsza niż na "Damie z łasiczką"! Od razu odgadłem, co to oznacza! Leonardo da Vinci zaczął malować najpierw "Damę z Mamrotkiem" ale Kotek się znudził i poszedł... i wtedy pani Cecylia wzięła na ręce coś, co nie miało nic ciekawego do roboty...
Jakby mój przodek chciał wtedy posiedzieć spokojnie...
No cóż, nawet Koty nie mogą wszystkiego przewidzieć.

wtorek, 13 marca 2012

Rekordy, gepardy i musztarda

Pan Kotek złapał musztardę
i zaczął się ścigać z gepardem.
Aż rzekł pewien czyżyk:
ty postaw dziś krzyżyk
nie złapiesz geparda w musztardzie



Mam bojowy nastrój. Będę bił Rekord Szybkości. Tylko muszę najpierw znaleźć rękawice... i tego Rekorda, bo się wystraszył bicia i uciekł.

sobota, 10 marca 2012

Dzień chłopaka

Kiedy ktoś oskubie ptaka:
wróbla, wronę lub sikorkę....
Gdy wybuchnie gdzieś tam draka...
Gdy biegają za kimś z workiem...
Gdy nadejdzie chwila taka:
wiedz, że to jest Dzień Chłopaka!

Jako prawdziwy Koci Mężczyzna wszystkim dziewczynkom podarowuję mój portret. A co! Prawdziwy Mżczyzna powinien być hojny i dawać to, co najlepsze!

A przy okazji: trwa marcowy koci festiwal. Nazywa się tak, bo śpiewałem fest! i ludze walili we mnie, czym popadnie.


piątek, 9 marca 2012

Dzień psa

 Dzisiaj świętujemy Dzień Psa. Mówią, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka... ale nikt nie powiedział, że najlepszym przyjacielem psa jest człowiek.
No to kto jest najlepszym przyjacielem psa?
Jak się nad tym zacząłem zastanawiać, to postanowiłem, że będę najlepszym przyjacielem Pufka! Nawet w pogodę pod psem!

czwartek, 8 marca 2012

Dzień Kobiet

Dzisiaj jest święto dziewczynek.
Ludzie trochę głupieją z tego powodu. Biegają po mieście z kwiatkami a potem te wszystkie kwiatki lądują na moim śmietniku. A wiecie, dlaczego? Bo jakby o mnie ktoś sobie przypomniał raz na rok, to też bym wyrzucił taki prezent. O Kotka trzeba dbać całorocznie. O dziewczynki też... to taki rodzaj mniej puchatych kotków.
Jak się jest dla nich miłym przy każdej okazji, to od święta można dać kwiatek i to będzie bardzo przyjemne...
No bo jak się daje prezent, to po to, żeby komuś sprawić przyjemność i cieszyć się tym widokiem.
Ja tak robię.
Daję wszystkim koleżankom  kocimiętkę, bo to najfajniejszy kocikwiatek, jaki może być. Ja dostaje po nim kociokwiku i marzę o mojej Ukochanej