poniedziałek, 19 marca 2012

Odkrycie epokowo-mamrotkowe

Dokonałem odkrrrrrrycia! Norrrmlnie futro mi się jeży, jak o tym myślę!
Ale od początku... muszę od początku o tym powiedzieć, bo nie wiem, czy mówić, skakać czy mruczeć.
Wszystko się zaczęło od tego obrazu mistrza Leonarda...


Chodziłem sobie po strychach. No, takie moje kocie sprawy do załatwienia. Na strychach  jest mnóstwo starego kurzu i starych rzeczy. A czasem są też nowe wróble i myszy. W każdym razie zobaczyłem coś, co wyglądało na rzecz do upolowania, skoczyłem... i okazało się że to tylko kłębek kurzu a na mnie przewróciła się cała sterta jakichś  obrazów i kartonów. I akurat światło z dziury w dachu zaświeciło na jeden z nich. Aż mi ogon zesztywniał z wrażenia:


Tam była data! O piętnaście minut wcześniejsza niż na "Damie z łasiczką"! Od razu odgadłem, co to oznacza! Leonardo da Vinci zaczął malować najpierw "Damę z Mamrotkiem" ale Kotek się znudził i poszedł... i wtedy pani Cecylia wzięła na ręce coś, co nie miało nic ciekawego do roboty...
Jakby mój przodek chciał wtedy posiedzieć spokojnie...
No cóż, nawet Koty nie mogą wszystkiego przewidzieć.

4 komentarze:

  1. ooo szkoda... szkic tak wspaniale się zapowiadał! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ożesz ty... płacimy za grzechy przodków :(

    OdpowiedzUsuń