poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Kotek samochodowy


Przez parę dni mnie tu nie było... Jeździłem moim samochodem. Tak się nazywa, bo ma nogi i sam na nich chodzi. Jakby sam jeździł, to byłby samojed albo coś w tym rodzaju. W każdym razie nazwałem go "Mamromobil" i zapisałem się do Autokotomotomobilklubu.
Ale może "Mamrochód" byłoby ładniej?
Jak macie jakieś dobre pomysły, to napiszcie. To ważne, bo ścigałem się z gepardem i miałem pomysł... To znaczy ja się ścigałem a gepard nie zwracał na mnie uwagi, tylko bardzo szybko biegał. Ale wtedy miałem pożyczony pojazd, to się za bardzo nie liczył. Teraz mam swój. O napędzie Pufkowym.
No i pomyślałem sobie, że mógłbym pobić jakiś rekord... Pisałem Wam o tym... Jak Rekord o tym usłyszał, to przyszedł i mnie pobił. Ale tylko trochę, więc mu oddałem... no i w sumie wygrałem. Teraz Rekord leży i smaruje sińce maścią a ja majstruję przy moim Mamromobilu, bo spodobała mi motokotoryzacja.

Takie pojazdy to skomplikowana sprawa, mnóstwo części i w ogóle... Musiałem zbudować sobie garaż i oznaczyć prywatne miejsce na parkingu... Jak ktoś chce je zająć, to mój silnik szczeka. Mam od razu alarm! Ale postanowiłem zobaczyć, jak to robią ludzcy mechanicy, bo zawsze lepiej jest się nauczyć czegoś od bardziej doświadczonych. Poszedłem do warsztatu i zobaczyłem, że najważniejsze, co mają, to zdjęcia swoich dziewczyn na ścianie. No to ja też sobie takie zdjęcie powiesiłem w garażu, bo przecież chcę być prawdziwym mechanikiem!






2 komentarze: