piątek, 1 czerwca 2012

Dzień Dziecka

Dzisiaj jest bardzo specjalny dzień. Może nie taki specjalny jak dzień Kota, ale też całkiem, całkiem.
Myślałem wczorrrrrrrrraj, jakby to uczcić. W TAKI dzień daje się dzieciom to, co najlepsze a nie ma nic lepszego niż Kotek...  ale przecież nie dam rady każdemu dziecku usiąść na kolanach.
No i mam kłopot na miarę Kota!
Jakbym chciał zakocić każde dziecko, to miałbym po ćwierć sekundy na osobę. Kotki nie mogą się tak śpieszyć! To nie kocie!
No i co? Sprezentować po jednym "mrumiau-rrrrrrrhrrrr" na osobę? To skąpstwo w ludzkim stylu!

No i wymyśliłem. Każdego pomiziam misiem w przelocie. Szybko, bo jest Was  dużo a ja jeden. Ale jak poczujecie coś miłego na buzi i nie będziecie wiedzieć, co to, to już wiecie, że JA!



2 komentarze:

  1. Bo ja dokładnie miziam! Przecież miziania nie można robić na "odczep się" tylko dlatego, że nie ma czasu

    OdpowiedzUsuń