piątek, 29 czerwca 2012

Raczej nie

Poszedłem nad rzeczkę i zastanawiałem się... czy w tataraku można spotkać raka? Czy taki rak z tataraku ma tatę-raka?
Żadna rybka nie wyszła z wody. A ja miałem ochotę na sushi... No i położyłem się na pomoście nad stawem... taki był nagrzany i pachniał okoniem... i zacząłem sobie mruczeć.

Rak się arakiem się uraczył
gdy go w stawie leszcz zobaczył.
Leszcz przyśpieszył ruch swój jeszcze
by wiadomość podać z dreszczem:
Panie Raku! w tataraku tata raka tkwi, nieborak!
Rak oniemiał.
Zadygotał.
Leszcz wiadomość wyterkotał
lecz nie wspomniał, ta pokraka,
czy to tato tego raka...
Raka wieścią zdenerwował
i się w tataraku schował!
Rak zostawił na dnie trunek,
ruszył tacie na ratunek.
Lecz, że opił się araku
płynął trochę "po pijaku",
zarył na dnie w muł z przechyłem
bo z wrażenia płynął tyłem...
I dowiedział się od brata
że to nie był jego tata!

Tak sobie myślę, że rybka raczej sama do mnie nie przyjdzie...

środa, 27 czerwca 2012

Głaskanie

Ludziom się wydaje, że jak się głaszcze mocniej to jest lepiej. A to tak, jakby od mocniejszego naciskania smyczka wychodziła lepsza muzyka ze skrzypiec...  a potem taki skrzypek dziwi się, że smyczkiem instrument sobie przepiłował.
Jak będziecie głaskać za mocno, to kotek sobie pójdzie.
Bo głaskanie to specjalna czynność. Nie trzeba się popisywać siłą, mocą itd... Jak ktoś jest taki silny, to niech idzie do kuźni sprężyny prostować.
Kotka trzeba głaskać delikatnie... najważniejsze to zwracanie uwagi na Niego... wybieranie miejsc, gdzie mu jest najprzyjemniej... To się po mruczeniu poznaje, jakby ktoś nie wiedział.
I koniecznie trzeba się cały czas zachwycać. Ale nie tak po ludziowemu, tylko całkiem - żeby nie zostało w ludziu miejsca na nic oprócz zachwytu Kotkiem. To można poznać po tym, że ludź od takiego głaskania sam zaczyna mruczeć. 
I zanim się zacznie głaskać Kotka - dobrze jest potrenować na ludziach.

wtorek, 26 czerwca 2012

Znienacka!

Zasnąłem sobie a tu na mnie wyskoczył Pies Pufek. Znienacka wyskoczył! No to ja też wyskoczyłem... i uciekłem. A teraz się zastanawiam: Jak on wyskoczył znienacka, to skąd ja wyskoczyłem? z nacka? I co to jest nacek? A może to nacko albo Nacko? Nad Wisłą mogłaby być taka miejscowość, no bo w Szwecji  jest miasto Nacka... i to jest stare miasto! ma z tysiąc lat!
Ale gdyby ktoś wyskakiwał w Szwecji to wyskakiwałby z Nacki a nie z Nacka... czyli to jednak nie o to chodzi... A w Polsce nie ma miasta o nazwie Nacko... Sprawdziłem, czy jest miejscowość Nienacko, bo podobno stamtąd przychodzi nagłe zakochanie... Ale nie znalazłem. A może to przychodzi zza nacka albo spod nacka?
Ale w sumie to łatwo to zrozumieć. Jak nie wiadomo, czym jest nacek i gdzie leży Nacko, to ten, co wyskakuje z nie-nacka może wyskoczyć z każdego miejsca... które nie jest nackiem. To proste. Gorzej mają ci, którzy chcą wyskoczyć z nacka.
A jeśli nacek i nienacek to bracia? Był taki fajny pisarz, który nazywał się Nienacki... on by pewnie wiedział...
Tak mnie zmęczył ten nacek i nienacek, że jestem głodny i idę na placek.

sobota, 23 czerwca 2012

Wyciekłem

Znalazłem ostatnio książkę do fizyki, w której pisało, że płyn tym się różni od ciał stałych, że wypełnia pojemnik, do którego się go wleje... A ja to czytałem siedząc w pustej plastikowej misce... I zobaczyłem w odbiciu szyby, że całKOTwicie ją wypełniam! I do tego moi koledzy tak samo wypełniają każdy pojemnik, w którym im wygodnie!
Czy to znaczy, że KOTEK JEST PŁYNEM? Tak jak woda albo sok? Okropnie się wystraszyłem, że mnie ktoś wypije. Ale zaraz coś zrozumiałem... My, Kotki, leżymy w ciepłe dni i nagrzewamy futerko. Nikt nie będzie w upalny dzień pił czegoś, co jest gorące! No, mamy jednak głowy na karku i w ogóle...
Z tego wszystkiego przeciągnąłem się w misce... i tak jakby się z niej wylałem. Jak woda wyciekłem! A skoro już to zrobiłem, to pomyślałem, że pójdę coś pooglądać za miastem! A co? Skoro Kotek jest płynem, to może sobie czasem wyciekać na wycieczkę! To zdrowo!



wtorek, 19 czerwca 2012

Na topie

Ludzie tworzą różne dziwne wynalazki. Na przykład muszą być na topie. Albo na czasie. Jak chciałem być na czasie, to sobie usiadłem na zegarku... Nic wielkiego ale potem okazało się, że to nie o to chodzi. Zresztą zegarek od tamtej pory też nie chodzi. A ja myślałem, że jak na nim siądę, to razem gdzieś pójdziemy...
A z tym topem też jakaś tajemnicza sprawa, bo widziałem na wystawie sklepu bluzeczkę z napisem TOP DAMSKI... no i teraz nie wiem, bo przecież nie chodzi o to, żeby usiąść wysoko na dziewczynce... w każdym razie nie widziałem, żeby "goście na topie" siedzieli dziewczynkom na karku.
Ale może to chodzi o wlezienie gdzieś wysoko? Na drzewo albo słup?
No bo ludzkie dziewczynki są najczęściej niższe od chłopaków.
Sprawdziłem i wlazłem na drzewo - no bo może jak będę na drzewie to będę też na topie?
Ale nic się nie zmieniło i dalej nie wiedziałem, o co chodzi.
I z tego wszystkiego zajrzałem do słownika i teraz już wiem.  Na czasie - to znaczy robić to, co prawie wszyscy wtedy, kiedy inni też to robią.
Nie do końca to łapię - Kotek jest po to, żeby robić co lubi, wtedy, kiedy ma ochotę a nie stosować się do tego, co mu powie inny kot. A top to jest szczyt masztu... czyli na topie - to na szczycie.
Ale czasem mogę coś zrobić. Zwłaszcza, że ja zawsze jestem na topie, bo to ja ustalam, gdzie jest ten top.
I wtedy jest na tip-top.

niedziela, 17 czerwca 2012

kototikony

Tak sobie pomyślałem, że jak ludzie nie wiedzą czy ktoś ich dobrze przeczyta, to wstawiają emoticon.
Ale to jest dobre dla ludzi, bo oni mówią tylko słowami.
A dla kotków to za mało, bo my mówimy też ogonkiem, postawą... no, całym Kotem się rozmawia. I to czasem bez słów. No i jest jeszcze Kocie Paczenie... a to już osobna dziedzina wiedzy.
Dlatego parę dni temu siadłem sobie z grupką przyjaciół i spisaliśmy emotikotki oraz kototikony...
Emotikot służy do pokazania kocich uczuć... a kototikon wyraża Kocie Spojrzenie Na Sprawę.

n~ - to jest jak Kotek się spieszy, odchodzi i opuści ogon... znaczy: nie mam teraz dla ciebie czasu, Kochanie.
n? - jak Kotek podejdzie i paczy... znaczy: co masz?
Q: - jak kotek śpi ale słucha z uwagą
Q; - jak Kotek mówi: TYLKO PO TO MNIE BUDZIŁEŚ?????
^oo^ - coś takiego?!!
^..^ - mów dalej, słucham cię...
<:3~ - MYSZlałem o tym
<:)>< - dla mnie to rybka!
^~~^ - trzeba się z tym przespać
^**^ - daj mi to!
@'' - śmietanka?

piątek, 15 czerwca 2012

Mecz na mleczach...

Zastanawiam się nad piłką nożną. Piłkę z rożna rozumiem. To taka gra: trzeba znaleźć rożen albo gril, na którym pieką się kurczaki, jak się odwróci ten pan, co piecze, to Kotek zabiera z rożna kurczaka a wsadza piłkę. Jeśli to się uda, to Kotek ma punkt... i kolację.
Ale piłka nożna kryje w sobie tajemnicę... i to nie jedną.
Na przykład: na bramce zawsze stoi fryzjer ze schowaną maszynką. Nie wiem, po co mu ona... bo piłka nie ma brody ani wąsów. Ale może jest tak, że od czasu do czasu kopią mu piłkę brodatą?
Bo zawsze jak piłka wpadnie do siatki, to ludzie krzyczą: GOL! Ostatnio ludzie okropnie napalili się na usługi fryzjerskie, bo często to słyszę. Pewnie sprawdzają, czy się połapie i ogoli na czas. A może ta piłka ma brodę? Bo jak kiedyś siedziałem za bramką to te wszystkie piłki w siatce były już łyse i bez brody. On musiał je w locie ogolić. Dobry jest... muszę na niego uważać. Jeszcze mi ogonek ogoli.
I trochę nie rozumiem, dlaczego kopią tę piłkę tam, gdzie nie ma tych panów, co by chcieli ją złapać. Przecież to niegrzeczne. Powinni do nich podawać, każdy chce chwilę pobawić się piłką!
W każdym razie tajemnicze to wszystko... a ja jestem ciekawy... no przecież jestem Kotem! Zbadam to. Na trawniku niedaleko rosną mlecze. Zagram mecz na mleczach, z mieczem na wszelki wypadek. I niech mi ktoś spróbuje przerwać!

środa, 13 czerwca 2012

Gramy!

Wczoraj wieczorem leżałem sobie przed zakładem fryzjerskim. Nagle: hałas! Jakiś pan w biało-czerwonej koszulce wpada do fryzjera i krzyczy: Gol! A fryzjer łaps go za ramiona, wciska w fotel i maszynką goli głowę na zero... i to nie odrywając wzroku od telewizora.
To dlatego na ulicach widze tylu krótko ostrzyżonych panów...
Myślę, że to fajnie jest tak od czasu do czasu pograć w coś. Jak byłem mały to grałem w hokeja na betonie... grało się czym popadnie: papierkami, patyczkami, raz nawet zagraliśmy jajkiem, ale przyleciała wrona i je zabrała...
Piłką nie graliśmy, bo ciężko grać czymś, co jest większe od Kotka.
Ale teraz bym mógł, bo już jestem trochę większy od piłki. Tylko w co tu grać?
W psiatkówkę mógłbym grać z Pufkiem.
W piłkę do metalu nie gram, bo za bardzo zgrzyta.
W piłkę motorową też nie - dygocze i jest za głośna.
W piłkę wodną zagrałbym chętnie z rybkami ale ja bym grał na lądzie, bo nie chcę się zmoczyć. Lubię rybki.
W piłkę zręczną to w zasadzie mogę z każdym wygrywać... bo jestem najzręczniejszy. To trochę nudne.
W kocikówkę właściwie z każdym kotem.
W piłkę z rożna chyba tylko z panami z grilla... jak tam u nich pachnie... Zagram po obiedzie.

piątek, 8 czerwca 2012

Świat się kręci wokół kotka

Wielki uczony Kotpiernik obliczył, ze świat musi się kręcić wokół Kotka, bo inaczej kręci się dygocząc i gubi śrubki. Poza tym wiadomo, że jak coś się kręci to oś obrotu pozostaje nieruchoma. Dlatego, jeśli widzimy w domu śpiącego nieruchomo Kotka, to na pewno ten dom kręci się wokół niego. A jeśli dom kręci się wokół kogoś innego, to kotek też się kręci po domu i dostaje choroby morskiej. I kto to ma posprzątać?
Poza tym Kotpiernik odkrył, że mocniejszy Kotek wypiera słabszego z pudełka, ale to wcale nie znaczy, że silniejszy jest lepszy. To tylko ludzie nie rozumieją takich rzeczy...
Myślałem o tym w pudełku, bo głębokie pudełko pomaga w głębokich przemyśleniach... Ludzie nie siedzą w pudełkach i dlatego są mądrzy po wierzchu.
A ja się zastanawiałem nad doczepieniem kółek do pudełka. Mógłbym wtedy zabrać ze sobą pudełko na wakacje i miałbym pudełko kempingowe. Ale trzeba uważać z jeżdżeniem w pudełku, bo jak się zablokuje jedno kółeczko, to się kręci w kółko, jak czlowiek, kiedy myśli o tym samym.
Pięć minut w pudełku i tyle pomysłów... aż mi się w głowie zakręciło.
Pójdę na kocimietkę...

czwartek, 7 czerwca 2012

mizianie Kotem... misianie Kota...

Jak był Dzień Dziecka, to biegałem z małym misiem i miziałem ludziów. Strasznie się zmachałem tym mizianiem, ale było fajnie.
Oczywiście musiałem się potem przespać, pomyśleć... I tak sobie pomyślałem, że warto byłoby teraz samemu zostać pomizianym. No wiadomo... po brzuszku... czymś miękkim, takim, jak ten mały miś, którym ja miziałem. Najważniejsze: MIZIAĆ TAM I Z POWROTEM AŻ DO WYDOBYCIA Z KOTKA DŹWIĘKÓW GŁĘBOKO MRUCZĄCYCH!
Jak mruczę to nic innego nie chce mi się...
No właśnie. Jest dużo gatunków misiów: są misie polarne, brunatne, czarne, pluszowe, nudzimisie, niechcemisie, ziewamisie, gadamisie (te są trochę podobne do krokodyla), fajnieleżymisie (te są długie i nieruchliwe)... Najważniejsze, żeby miś był gruby, miękki i puchaty.
Fajnie jest się przytulać do misia...

No i jak tak sobie myślałem, to przyszedł taki wielki niedźwiedź, wziął mnie pod pachę i zasnął.
I wiecie, co sobie pomyślałem?
Jak miś przytula, to nie trzeba marudzić na rozmiar, tylko korzystać.

wtorek, 5 czerwca 2012

Prawidłowo

Słyszałem, jak tata tłumaczył synkowi coś i powiedział: Zrób to prawidłowo. A do mojego kubła ktoś wyrzucił stary kodeks drogowy, w którym co pół strony jest mowa o prawidłowościach...
I teraz tak się zastanawiam, co to znaczy. Niedaleko jest sklep szewski i tam mają prawidła do butów. Prawidła to takie rzeczy, które się wkłada do butów. Czy "prawidłowo" to znaczy "w butach"? Znaczy: boso nie można? Czyli w jaki sposób Kotek ma jeździć swoim samochodem prawidłowo? Albo jak ludzie mają prawidłowo umyć nogi?
A jeśli prawidłowo to w butach, to jak jest "lewidłowo"? Na bosaka?
Czasem myślę, że ludzie urządzają świat tak, żeby nadawał się tylko dla Kota w Butach.
Powidłowo jest najlepiej.

niedziela, 3 czerwca 2012

Podróżnicza kocigrafia

Lubię spać.
Jak się Kotek wyśpi, to ma lepsze pomysły.  Ludzie nie wiedzą, jakie ważne jest spanie i dlatego chodzą jacyś tacy otępiali po ulicach. A mnie przyszedł pomysł do głowy. Postanowiłem zostać podróżnikiem. To jest takie trendy-owędy. Kłopotliwa sprawa, bo ludzie uważają, że w tym celu trzeba daleko iść.
Ludzie się nie znają.
Najpierw spróbowałem spać pod różą.
Niezłe, ale przyszedł Pufek, szczeknął, podskoczyłem... no i nadziałem się na kolce.
Pomyślałem sobie, że nie ma róży bez kolców i poszedłem spać pod rurą. Za to są rury bez kolców. I to wyłącznie!
Tyle, że okazało się, że rura ma swoje wady.
Kapnęła na mnie woda, bo ta rura ciekła. Mógłbym spać na rurze ale wtedy byłbym nadrurznikiem... i to nawet, gdyby było mi ciepło.
Duża różnica w pisowni! A jak cię widzą, tak cię piszą. Ale jak mnie ktoś popisze to go podrapię, graficiarza...
Ale jak o tym myślę, to przecież Kot pod rurą - to podrurznik.
To jednak nie to samo.
Musiałem to przemyśleć. Znaczy, wiadomo, przespać się na ten temat.
Najpierw spałem pod samochodem.
Później pod balkonem na parterze.
Następnie na gałęzi... za to pod liściami.
Potem kotem pod płotem.
I pod żywopłotem.
I wymyśliłem: podróżnik to kot, który śpi pod różnymi rzeczami.

A jak już zostałem Podróżnikiem, to wziąłem mapę. Jest jezioro Kociewie... i Mamry...
Jezioro Kocie w gminie Borne Sulinowo i Jezioro Kot koło Mrągowa (jaka mruczna nazwa!). Mógłbym mruczeć w Mrągowie za płotem nad Jeziorem Kotem a potem mamrotać na Mamrach i zakocić Kociewie.
A wszystko to wiem od Pań z biblioteki miejskiej w Iławie. Chyba muszę tam pojechać.

piątek, 1 czerwca 2012

Dzień Dziecka

Dzisiaj jest bardzo specjalny dzień. Może nie taki specjalny jak dzień Kota, ale też całkiem, całkiem.
Myślałem wczorrrrrrrrraj, jakby to uczcić. W TAKI dzień daje się dzieciom to, co najlepsze a nie ma nic lepszego niż Kotek...  ale przecież nie dam rady każdemu dziecku usiąść na kolanach.
No i mam kłopot na miarę Kota!
Jakbym chciał zakocić każde dziecko, to miałbym po ćwierć sekundy na osobę. Kotki nie mogą się tak śpieszyć! To nie kocie!
No i co? Sprezentować po jednym "mrumiau-rrrrrrrhrrrr" na osobę? To skąpstwo w ludzkim stylu!

No i wymyśliłem. Każdego pomiziam misiem w przelocie. Szybko, bo jest Was  dużo a ja jeden. Ale jak poczujecie coś miłego na buzi i nie będziecie wiedzieć, co to, to już wiecie, że JA!