piątek, 15 czerwca 2012

Mecz na mleczach...

Zastanawiam się nad piłką nożną. Piłkę z rożna rozumiem. To taka gra: trzeba znaleźć rożen albo gril, na którym pieką się kurczaki, jak się odwróci ten pan, co piecze, to Kotek zabiera z rożna kurczaka a wsadza piłkę. Jeśli to się uda, to Kotek ma punkt... i kolację.
Ale piłka nożna kryje w sobie tajemnicę... i to nie jedną.
Na przykład: na bramce zawsze stoi fryzjer ze schowaną maszynką. Nie wiem, po co mu ona... bo piłka nie ma brody ani wąsów. Ale może jest tak, że od czasu do czasu kopią mu piłkę brodatą?
Bo zawsze jak piłka wpadnie do siatki, to ludzie krzyczą: GOL! Ostatnio ludzie okropnie napalili się na usługi fryzjerskie, bo często to słyszę. Pewnie sprawdzają, czy się połapie i ogoli na czas. A może ta piłka ma brodę? Bo jak kiedyś siedziałem za bramką to te wszystkie piłki w siatce były już łyse i bez brody. On musiał je w locie ogolić. Dobry jest... muszę na niego uważać. Jeszcze mi ogonek ogoli.
I trochę nie rozumiem, dlaczego kopią tę piłkę tam, gdzie nie ma tych panów, co by chcieli ją złapać. Przecież to niegrzeczne. Powinni do nich podawać, każdy chce chwilę pobawić się piłką!
W każdym razie tajemnicze to wszystko... a ja jestem ciekawy... no przecież jestem Kotem! Zbadam to. Na trawniku niedaleko rosną mlecze. Zagram mecz na mleczach, z mieczem na wszelki wypadek. I niech mi ktoś spróbuje przerwać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz