czwartek, 7 czerwca 2012

mizianie Kotem... misianie Kota...

Jak był Dzień Dziecka, to biegałem z małym misiem i miziałem ludziów. Strasznie się zmachałem tym mizianiem, ale było fajnie.
Oczywiście musiałem się potem przespać, pomyśleć... I tak sobie pomyślałem, że warto byłoby teraz samemu zostać pomizianym. No wiadomo... po brzuszku... czymś miękkim, takim, jak ten mały miś, którym ja miziałem. Najważniejsze: MIZIAĆ TAM I Z POWROTEM AŻ DO WYDOBYCIA Z KOTKA DŹWIĘKÓW GŁĘBOKO MRUCZĄCYCH!
Jak mruczę to nic innego nie chce mi się...
No właśnie. Jest dużo gatunków misiów: są misie polarne, brunatne, czarne, pluszowe, nudzimisie, niechcemisie, ziewamisie, gadamisie (te są trochę podobne do krokodyla), fajnieleżymisie (te są długie i nieruchliwe)... Najważniejsze, żeby miś był gruby, miękki i puchaty.
Fajnie jest się przytulać do misia...

No i jak tak sobie myślałem, to przyszedł taki wielki niedźwiedź, wziął mnie pod pachę i zasnął.
I wiecie, co sobie pomyślałem?
Jak miś przytula, to nie trzeba marudzić na rozmiar, tylko korzystać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz