niedziela, 3 czerwca 2012

Podróżnicza kocigrafia

Lubię spać.
Jak się Kotek wyśpi, to ma lepsze pomysły.  Ludzie nie wiedzą, jakie ważne jest spanie i dlatego chodzą jacyś tacy otępiali po ulicach. A mnie przyszedł pomysł do głowy. Postanowiłem zostać podróżnikiem. To jest takie trendy-owędy. Kłopotliwa sprawa, bo ludzie uważają, że w tym celu trzeba daleko iść.
Ludzie się nie znają.
Najpierw spróbowałem spać pod różą.
Niezłe, ale przyszedł Pufek, szczeknął, podskoczyłem... no i nadziałem się na kolce.
Pomyślałem sobie, że nie ma róży bez kolców i poszedłem spać pod rurą. Za to są rury bez kolców. I to wyłącznie!
Tyle, że okazało się, że rura ma swoje wady.
Kapnęła na mnie woda, bo ta rura ciekła. Mógłbym spać na rurze ale wtedy byłbym nadrurznikiem... i to nawet, gdyby było mi ciepło.
Duża różnica w pisowni! A jak cię widzą, tak cię piszą. Ale jak mnie ktoś popisze to go podrapię, graficiarza...
Ale jak o tym myślę, to przecież Kot pod rurą - to podrurznik.
To jednak nie to samo.
Musiałem to przemyśleć. Znaczy, wiadomo, przespać się na ten temat.
Najpierw spałem pod samochodem.
Później pod balkonem na parterze.
Następnie na gałęzi... za to pod liściami.
Potem kotem pod płotem.
I pod żywopłotem.
I wymyśliłem: podróżnik to kot, który śpi pod różnymi rzeczami.

A jak już zostałem Podróżnikiem, to wziąłem mapę. Jest jezioro Kociewie... i Mamry...
Jezioro Kocie w gminie Borne Sulinowo i Jezioro Kot koło Mrągowa (jaka mruczna nazwa!). Mógłbym mruczeć w Mrągowie za płotem nad Jeziorem Kotem a potem mamrotać na Mamrach i zakocić Kociewie.
A wszystko to wiem od Pań z biblioteki miejskiej w Iławie. Chyba muszę tam pojechać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz