piątek, 29 czerwca 2012

Raczej nie

Poszedłem nad rzeczkę i zastanawiałem się... czy w tataraku można spotkać raka? Czy taki rak z tataraku ma tatę-raka?
Żadna rybka nie wyszła z wody. A ja miałem ochotę na sushi... No i położyłem się na pomoście nad stawem... taki był nagrzany i pachniał okoniem... i zacząłem sobie mruczeć.

Rak się arakiem się uraczył
gdy go w stawie leszcz zobaczył.
Leszcz przyśpieszył ruch swój jeszcze
by wiadomość podać z dreszczem:
Panie Raku! w tataraku tata raka tkwi, nieborak!
Rak oniemiał.
Zadygotał.
Leszcz wiadomość wyterkotał
lecz nie wspomniał, ta pokraka,
czy to tato tego raka...
Raka wieścią zdenerwował
i się w tataraku schował!
Rak zostawił na dnie trunek,
ruszył tacie na ratunek.
Lecz, że opił się araku
płynął trochę "po pijaku",
zarył na dnie w muł z przechyłem
bo z wrażenia płynął tyłem...
I dowiedział się od brata
że to nie był jego tata!

Tak sobie myślę, że rybka raczej sama do mnie nie przyjdzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz