środa, 1 sierpnia 2012

Wspomnienie z wakacji


Byłem nad morzem. Morze latem jest bardzo fajnym miejscem dla kota... to znaczy nie sama woda ale okolice. Domki mają mnóstwo krzaczków wokół, można się tam schować, są rybacy i wędkarze, u których można coś zjeść, no i na plaży ludzie idą się kąpać i zostawiają obiad z wędzoną rybką bez opieki. To przecież oczywiste, że Kotek musi się tym zająć. No i te wędzarnie... takie pachnące i prawie otwarte... Trochę dymią, ale warto przy nich posiedzieć, bo pachną. No i kiedyś tak sobie siedziałem i wąchałem... czasem dym mnie owiał mocniej a czasem słabiej... a kiedy ten pan od wędzarni się odwrócił - wyszedłem zza komina i złapałem dwa wędzone śledzie. I już miałem sobie iść, kiedy ten pan pyta mnie groźnie: A TY CO TU ROBISZ? Powiedziałem coś w rodzaju JABUMBAMBA!... no bo trudno jest mówić, kiedy się ma dwa śledziki w mordce tak, że im tylko ogonki wystają. A ten pan się nagle miło uśmiecha i mówi coś o afrykańskich turystach i tradycyjnej gościnności... i zamiast zabrać mi te śledzie, to tylko życzył smacznego.  Nie wiedziałem, o co mu chodzi... Na wszelki wypadek poszedłem zjeść te śledzie jakby nigdy nic gdzieś dalej... patrzę w lusterko przy straganie z okularami a tu całe futerko mam okopcone dymem z wędzarni. I wyglądałem tak:


Właściwie to zrobiłem sobie taki mały kawałek Afryki nad Bałtykiem...
A wszystko dzięki wędzarni i śledziom! To się nazywa egzotyka!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz