wtorek, 26 lutego 2013

Śniegi, Kotki i bałwany

To nie jest zbyt fajna pogoda dla Kotka... Jak jest mróz i śnieg sypie, to można pokicać... ale taki topniejący śnieg bardzo moczy łapki i klei się do ogonka a to juz nieelegancko wygląda. Kotki powinny dbać o ogonek. Dlatego bałwana robię tylko na płocie... bo wtedy mogę stać na suchym kawałku płota. W taką pogodę najbardziej lubię siedzieć za oknem gdzieś na klatce schodowej i patrzeć na śnieg.
Wiecie jak to jest, kiedy słońce wyjdzie... i nie wiadomo, kiedy wróci. Lepiej poczekać w ciepłym miejscu.
Ale z drugiej strony - trzeba robić bałwana, bo to może być ostatnia szansa.
Tylko jak lepić bałwana, skoro on nam chudnie w oczach?
Najprzyjemniej byłoby ulepić go z czegoś, co nam nie stopnieje... czegoś smacznego i fajnego... i żeby to miało taki miły wiosenny zapach...
Kiedy się tak porządnie zastanawiam nad bałwanem, to wychodzi mi, że najlepszy byłby bałwan z wędzonych szprotek.
Muszę wstać i poszukać odpowiedniej ich ilości.

sobota, 23 lutego 2013

Kotochód

Jadę na wakacje... Wiosną, bo wiosną lepiej Kotki rosną. Tylko, że mój Mamromobil stoi, bo Pufek gdzieś poleciał i nie mam silnika. Może go zastąpić Myszami? Miałbym silnik o mocy 50 KM (KiloMyszy)... Ale jak to zrobić? Myszy są napędzane serem... ale strasznie dużo go zużywają. Jakbym zamontował Kotalizator... to będą mocniej pracować ale zużycie sera wzrośnie. Nie wiem, na co się zdecydować... Sprawa byłaby prosta, gdybym był serowym szejkiem, miał swoje szyby serowe i własną rafinerię ementalera... Ale nie mam.
Chyba napęd myszowy nie spełni wymagań.
Mógłbym też napędzać Mamromobil słoniem. Ma moc i w ogóle... ale jak ja mu sie odwdzięczę?
Im dłużej nad tym myślę, tym lepiej widzę najfajniejsze rozwiązanie.
Kotochodem zdrowiej.


środa, 13 lutego 2013

Jeżenie Kotka

Spotkałem jeża. Nie Jeża Jerzego, bo on teraz jest zajęty i nie pokazuje się na śmietnikach, ale takiego zwykłego... chociaż właściwie to niezwykłego. A może po prostu nienormalnego? No, bo czy jest normalny gość, który ma taką punk-fryzurę i zjada stonogi i dżdżownice? Błe... A u jeży to normalne. Znaczy: jak ktoś jest normalnym jeżem to normalnie robi nienormalne rzeczy.
To jest takie trudne jak "prawidłowo" i "lewidłowo".
Na szczęscie Kotki radzą sobie z takimi Trudnymi i Dziwnymi Problemami. O wiele lepiej niż ludzie. Po prostu idziemy spać a problem w tym czasie się rozwiąże.

czwartek, 7 lutego 2013

Ucieczka-Wycieczka

Parę dni temu eksperymentowałem z wyciekaniem. Najpierw sprawdziłem, dlaczego wycieka mleko z kartonu... Nigdy nie zgadniecie... Wyciekało, bo tam była dziura!
Potem okazało się, że cały świat cieknie... bo się ociepliło i cały ten śnieg popłynął. Świat jest dziwnie nieszczelny...
Potem sprawdzałem cieknący kran.
Okazało się, że to robota dla hydraulika a nie dla kota, ale to mi podsunęło pewien pomysł... 
Skoro może wyciekać woda i mleko z kartonu, to znaczy, że Kotek też może wycieknąć.
Zapakowałem mleczko w termos, dołożyłem puszkę rybek... i poszedłem na wycieczkę. Szedłem bardzo długo... i nie mogłem wyjść... może dlatego, że już gdzieś byłem. Jak się jest na podwórku, to można wyjść na ulicę, a z ulicy można wyjść na pole... ale jak Kotek już jest na polu, to bardzo trudno mu wyjść bardziej. Przecież w kosmos nie wyjdę na piechotę, a rakietą to byłby wylot.
I tak sobie myślałem, że taka wycieczka to bardzo trudna sprawa do wymyślenia.
Ale na szczęście znalazłem rozwiązanie. Poszedłem a wycieczkę do domu. Nie mojego... bo co by to była za wycieczka? a poza tym przecież ja mieszkam na polu.
No i byłem na wspaniałej wycieczce. Po prawej fotel, po lewej kanapa, trochę dalej pełna lodówka... no i te pączki... i masełko...
Każdy powinien to robić od czasu do czasu.