czwartek, 19 listopada 2015

Koniec.


Właśnie zakończyłem jakąkolwiek współpracę autorską przy Kotku.
Jest to zatem moje pożegnanie z postacią.  Komiks być może będzie się ukazywał, książka wciąż będzie w księgarniach.
Po prostu na tym blogu nie pojawi się już nic nowego.
Dziękuję wszystkim, którzy dopingowali Kotka.


Piotr Olszówka

sobota, 14 marca 2015

Pogoda pod psem

Podobno znowu była pogoda pod psem.
Próbowałem wejść pod psa ale uciekł. W każdym razie nie widziałem tam jakiejś specjalnej pogody... i zwykłej też nie. Może była pod innym psem.
Trochę to niepokojące, że pogoda siedzi pod jakimś obcym psem zamiast być dla wszystkich. Ale jest tak mokro, że ja też bym sobie chętnie wlazł pod psa i siedział. Może nie należy mieć za złe pogodzie tego, co samemu chce się robić. Tylko skąd ona wzięła takiego psa, który nie ucieka? No i jeszcze takiego, z którego nie kapie na deszczu... 

piątek, 13 marca 2015

Bajka o Kotku w radiu...

Wysłałem swoich ludzi do Radia Bajka. Ale dojechał tylko Wujek Piotrek. No trudno. Na wszelki wypadek wsadziłem mu pluskwę, żeby słyszeć, co o Mnie opowiada, czy Mnie nie oczernia i czy wszystko jest dobrze. Ale nic nie słyszałem. 
Nie rozumiem tego. Przecież jak ludzie chcą podsłuchiwać to wsadzają komuś pluskwę i już wszystko słyszą. A ja nie słyszałem nic. 
Pluskwa nie mogła być zepsuta, sam ją złapałem w kanapie na wystawie sklepu meblowego... Tylko Wujek Piotrek się cały czas drapał i wiercił. 
Może powinienem był sam pojechać?

sobota, 14 lutego 2015

Znowu jestem!

Kacper i Wujek Piotrek zadzwonili do mnie, że książka już jest. Ktoś mógłby spytać, jaki mam numer telefonu? A nie mam. Do mnie się dzwoni delikatnie pukając  w rynnę albo rurę. Jeśli jestem na dachu albo w piwnicy, to zapytam o co chodzi. A jak mnie nie ma to nie zapytam.
W sumie to takie ludzkie powiedzenie: o coś chodzi. Przecież chodzi się po coś a nie o coś... a najczęściej chodzi się po nic. Ale miałem mówić o książce. No, podyktowałem im tę książkę a oni podali siebie jako autorów i kręcą coś, że ja nie pisałem ani nie malowałem. Jak im zamaluję...
A kto przeżył te wszystkie przygody? Beze mnie się wydarzyły? Zresztą... nie ważne. I ja i oni... wszyscy wiemy, kto jest w tej książce najważniejszy, a kto tylko nastawiał ucha i machał piórkiem pod dyktando. 
Ważne, że książka wyszła. 
A ja teraz dopiero zauważyłem, że nie mówię nic o tej książeczce, znaczy: nie wspomniałem, o czym ona jest? To znaczy: o mnie ale przecież nie da się powiedzieć wszystkiego o Kocie.
To taki mój rocznik, to znaczy: mamrocznik. Przemamrotałem przez rynnę fragmenty Kociej Kroniki, po garści przygód na każdy miesiąc. Nie było tego dużo, bo przecież musiałem też przeżywać jakieś nowe przygody. Jak będę stary, to zajmę się tylko opowiadaniem o sobie. A na razie mam mnóstwo innych zajęć. Na przykład: muszę trochę poleżeć, bo idzie wiosna.

środa, 14 stycznia 2015

To już Już JUŻ! za parę dni!

Miau!
To wszystko, co mogę na ten temat powiedzieć!
Napracowałem się jak nigdy w życiu.... Musiałem dużo spać i ze wszystkich sił popędzać Kacpra i Wujka Piotrka... ale wreszcie skończyli i wyjdzie!
Moja pierwsza Kocia Księga... Jedyna podyktowana przez Kota!